W Europie nie brakuje regionów, gdzie uprawa winorośli od wieków przemienia krajobraz i jest podstawą lokalnej gospodarki. Wszyscy kojarzymy pocztówkowe obrazki z Francji i Włoch, na których z zielonych mórz winnego listowia wyłaniają się malownicze wioski z szarego kamienia. Dzisiaj w naszej serii o rowerze i winie chcielibyśmy zaprosić Was do naszych ulubionych regionów Europy, gdzie nie brakuje atrakcyjnych szlaków rowerowych, a wino jest obecne na każdym kilometrze.  

W prostej formie przyjrzymy się 6 regionom winnym Europy pod kątem dojazdu z Polski, rowerowej geografii, infrastruktury turystycznej i charakterystyki win, tak aby było Wam łatwiej obrać cel enoturystycznej podróży. Będziemy oceniać atrakcyjność, trudność szlaków i wsparcie turysty na pięciostopniowej skali. Kolejność regionów pozostaje przypadkowa, gdyż w założeniu nie tworzymy rankingu, a raczej blogowy pejzaż. 

  

1) Burgundia 

Jeśli szukacie regionu, który będzie wykwintną mieszanką turystycznej wygody, winnego szyku i fascynującej historii zadającej intrygujące pytania w obrazkowo pięknych zakątkach, to Burgundia szybko przesunie się na czoło Waszej listy.  

Ten różnorodny region o umiarkowanym klimacie położony jest w środkowo-wschodniej Francji, co umożliwia wygodny trzygodzinny dojazd z lotnisk w Paryżu i Lyonie (loty AirFrance, Lotu, Wizzaira i Ryanaira do Beauvais). Przez stolicę Burgundii, wyśmienicie średniowieczne Dijon, kursuje TGV i biegną międzyregionalne autostrady. A praktycznie już u bram Dijon enoturysta rowerowy wkracza w krainę krzewów winnych na stokach, starych posiadłości winiarskich rodów i krajobrazowo ciekawych stoków, wzgórz, dolin rzek. 

Na kilkudniowe przejażdżki wśród winnic polecamy sławny Złoty Stok (Côte d’Or) w kierunku południowym z Dijon ku Chalon-sur-Saône i dalej okolice miasteczka Mâcon aż do krainy Beaujolais. Królował będzie szczep pinot noir i wina dla wymagających albo bardziej doświadczonych.  

Na zachodzie od osi rzeki Saony tajemnice folkloru kryje pasmo gór Morvan, na wschodzie zaś blisko do krasowych formacji francuskiej jury (i win słomkowych!). Północna Burgundia to synonimiczny wręcz z chardonnay region Chablis – sieć małych miejscowości i wyjątkowo drogich działek nie tak daleko od ładnego miasta Auxerre. Cała Burgundia usiana jest doskonale zachowanymi zamkami, kościołami parafialnymi, targowymi miasteczkami i legendarnymi opactwami, gdzie życie kwitło już we wczesnym średniowieczu.  

W Burgundii funkcjonuje wiele rowerowych firm turystycznych, umożliwiających wypożyczenie roweru na podróż we własnym zakresie, bądź oferujących kilkudniowe pakiety wycieczek rowerowo-winnych. Znajdziecie je w Beaune, Auxerre i Mâcon. Drogi, nawet te najwęższe, są tutaj prawie zawsze asfaltowe. Wiele ścieżek biegnie wzdłuż kanałów, tak że oznakowanie staje się mniej potrzebne dla posiadaczy powszechnie dostępnych map. Poza głównymi arteriami ruch nie przytłacza intensywnością. Przykładowe trasy, po francusku, ale nawet w formacie GPX, znajdziecie na stronie France Velotourisme i Bouger-en-Bourgogne. 

Dojazd: 3/5, konieczność dojazdu do Paryża bądź Lyonu. Są loty. 
Atrakcyjność: 5/5, widoki i wina na najwyższym poziomie 
Trudność szlaków: 3/5, nie brakuje wzgórz, ale i płaskich ścieżek wzdłuż kanałów 
Wsparcie turysty: 5/5, mało jest tak dobrze rowerowo zagospodarowanych regionów. 
Ciekawe linki: http://www.active-tours.fr 

Winnica w Burgundii

2) Morawy 

Chcieliśmy, by w naszym zestawieniu pojawił się region “za miedzą”, a który daje szansę równie udanej zabawy enoturystycznej co odległe włoskie i francuskie krainy. Z Krakowa dojechać na Morawy można w pół dnia, a sam region nie jest tak rozległy jak Burgundia czy Toskania. Czesi z wielkich miast marzą o domkach na południowych Morawach mniej więcej tak jak my o ucieczce w Bieszczady. Są tutaj łagodne wzgórza, miasta spozierające na kolorowy krajobraz z góry i wreszcie hektary winnic opartych o wiekowe nasadzenia blaufränkisch, St. Laurent i blauer portugieser.  

Tym sposobem w zasięgu niedługiej podróży samochodem z rowerami na dachu mamy całkiem sielski kraj, gdzie mieszkańcom dopisuje całkiem absurdalny humor i organizowane są doroczne festiwale winne w Mikulovie i okolicy. A więc, za kabaretowym Jožinem z Bažin Ivana Mladka – “na Moravu”? 

Do południowomorawskiego kraju obok idealnie winnicowego krajobrazu może przyciągać historia. Statystycznie małe miasto Brno, dumna stolica regionu, to magnes dla łaknących odrobiny doświadczeń à la Toruń czy Lublin. Mniejsze Mikulov, Hodonin, Znojmo i Kyjov również są wdzięczne w swoim biciu dzwonów na pustych ulicach (zwłaszcza poza sezonem) i atmosferze spokojnej ciszy do chłonięcia z poziomu stolika tawerny.  

Pięknym zabytkiem, gdzie przyjemnie będzie dobić w trakcie dnia jazdy jest zrujnowany klasztor Rosa Coeli czy potężny i atrakcyjny zespół pałacowy Lednice-Valtice (szykujcie stroje galowe 😉 ). Winnice rozsiane są pośród rowerowych szlaków dobrze przygotowanych przez samorząd i organizacje – przykładową listę tras znajdziecie tu. 

O wiele trudniej o firmy zapewniające wypożyczenie rowerów czy pakietowy przejazd po regionie. Wypożyczalni szukajcie w Internecie pod hasłem “Půjčovna jízdních kol”, a wycieczek pod “prohlídka”. Kilka znajdziecie w Brnie i Mikulovie, są też spacery winne organizowane w Znojmie. 

Dojazd: 5/5, 4-5 godz. samochodem z Krakowa. 
Atrakcyjność: 3/5, doświadczenie czeskiego winiarstwa – plus za wyjście za położenie “off-the-beaten-track”. 
Trudność szlaków: 3/5, są wzgórza, umiarkowane przewyższenia 
Wsparcie turysty: 2/5, słaba dostępność rowerów i tras pakietowych.  

3) Toskania 

Nie da się zawrzeć uroku tego regionu w jakiejkolwiek opowieści. Próbowali tego blogerzy i przewodnicy z całego świata, a Toskania wciąż pozostaje miejscem niewytłumaczalnym, zawierającym się samym w sobie.  

To tu rosną rzędy cyprysów wzdłuż dróg, na szczytach gór osiadły cukierkowe miasteczka, a metropolie jak Florencja czy Piza znały całe wieki chwalebnej historii. To tu produkuje się wyśmienite “wino do każdego posiłku” chianti i drogie klasyki jak Brunello di Montalcino. Są winnice stare jak Ziemia i młode amerykańskie przedsięwzięcia. Sadzi się tradycyjne sangiovese i importowanego merlota, bardzo często ku wspaniałym wynikom enologicznym.  

Dla rowerzysty Toskania odkryje setki kilometrów niezapomnianych szlaków (po mniejszy ruch przyjeżdżajcie w czerwcu i wrześniu!) i dostarczy wyzwań tak dla zapalonych “szosowców”, jak i spokojnych “sakwiarzy-turystów”. Spójrzmy, co konkretnie fascynuje w tej włoskiej pocztówce z punktu widzenia wina i roweru. 

Toskania jest różnorodna jak cały kraj. Od górzystej północy, gdzie ton nadaje Apenin i jego doliny (polecamy wypady “na przewyższenia” w okolicach Bargi), przez dolinę Arno z arcyciekawymi metropoliami, dalej przez wzgórza w centrum (niezastąpione widoki wokół Volterry, Sieny i w Val d’Orcia) aż po wulkaniczny obszar górski południa z uroczym skalnym Pitigliano 

Wszędzie ciągną się winnice, wszędzie kręcono popularne filmy, a prosta wiejska kuchnia ubogiego toskańczyka z XIX w. zdobywa każde współczesne podniebienie. Zjadłszy potrawkę z dzika, jeździć można po dobrej infrastrukturze wiejskich dróg, z “łanami” pszenicy i sangiovese po obu stronach asfaltu. Część regionu, jak Chianti, jest cukierkowo zadbana i nadaje się do amerykańskich obrazów komediowych, część, jak regiony na południe od Monte Amiata, nosi jeszcze ślady “dawnej prowincji” 

Spodziewajmy się wyzwania dla łydek i wielkich nagród w postaci widoków i atmosfery. Rower i wino wpisują się wprost wyśmienicie w każdy kąt Toskanii, jeśli tylko odważnie przyjmiemy jej pofałdowanie, dostosowując tempo bądź własną kondycję. 

Nie brakuje tutaj firm (ot, choćby ta) oferujących winno-rowerowe wycieczki, zapraszających do wizyt w winnicach i gospodarstwach albo po prostu udostępniających szosówki, gravele czy trekkingi. Poczytajcie o toskańskich możliwościach rowerowych po włosku na bikeitalia.it i po polsku na ciekawym blogu mambaonbike. Zawsze będziemy też polecać dzienne wizyty w miastach, gdzie “rezydują” wszystkie skarby włoskiej kultury – od architektury po wyśmienite panini. Nasze ulubione to Siena (u progu winnego regionu Chianti) i Arezzo (antyki, freski i położenie nieco na uboczu). 

Dojazd: 3/5, konieczność dojazdu do Florencji bądź Pizy. Są loty. 
Atrakcyjność: 5/5, widoki z filmowych klasyków i wina na każdym poziomie
Trudność szlaków: 4/5, wszędzie wzgórza, są i góry ponad 2000 m n.p.m. 
Wsparcie turysty: 5/5, Toskania jest świetnie przygotowana na przyjęcie tyurysty rowerowego i winnego, wiele dostępnych pakietów. 
Ciekawy profil Instagrama: tuscany.cc 

4) Weinviertel 

Niedaleko od opisanych już Moraw Południowych leży austriacka winna perełka dla rowerzystów o początkującej kondycji. Na północy Austrii, zaraz przy granicy z Czechami rozciąga się Weinviertel – “kąt winny” czy “ćwiartka winna”, jak tłumaczy się nazwę z niemieckiego.  

Tutejsze miejscowości nie uzyskały renomy Saint Emilion czy Montepulciano, a wina pozostają często w sprzedażowym cieniu, uważamy jednak, że ta część Austrii ma wyjątkowo dużo nieprzytłaczającego piękna i jakości winnej do zaoferowania – zwłaszcza dla początkujących amatorów rowerowej enoturystyki. 

Będziecie zaskoczeni jak przy tak pokrewnym języku ten region różni się od równo-uporządkowanych obszarów Nadrenii. To jak skok w różnorodną historię Cesarstwa Austriackiego z kieliszkiem wina wciąż w dłoni. 

Ćwiartka Dolnej Austrii zwaną “winną” to krajobraz delikatnie pofałdowany i usiany drobnymi miejscowościami. Większe z nich, choć i tak nieosiągające 20 tys. mieszkańców to Stockerau nad samym Dunajem, Hollabrunn i Mistelbach w centrum oraz Laa an der Thaya na północy. Między miastami rozłożyły się średniowieczne zamki jak Falkenstein cesarza Henryka III, a później Habsburgów.  

Sławne są też całe uliczki pełne piwnic winnych w Pillersdorf i Mailberg. Przy dróżkach stoją urocze kaplice przypominające naszą rodzimą Małopolskę, a najczęściej barokowe kościoły małą i prowincjonalną architekturą urozmaicają linię pejzażu. W Niedersulz znajdziecie muzeum wsi pod gołym niebem a Poysdorf oferuje nowoczesne założenie muzealne o historii wina – Vino Versum 

Najczęściej spotykane szczepy winne regionu to zupełnie niedoceniany w świecie, a naszym zdaniem arycprzyjemny Grüner Veltliner, Pinot Blanc, typowo austriacki Zweigelt i Blaufränkisch. Choć za miedzą Morawy, panuje tu nieco bardziej uporządkowany klimat i bez wątpienia przydaje się znajomość niemieckiego. 

Weinviertel obsługują większe austriackie firmy rowerowo-turystyczne jak Bergfex. Z pomocą biura rozwoju turystyki regionu pod weinviertel.at można wypożyczyć rower i ruszyć po dobrze przygotowanych szlakach albo na wycieczki opisane tu i tu. Infrastruktura na czwórkę! 

Dojazd: 4/5, 5-6 godzin spokojnej jazdy samochodem od Małopolski. 
Atrakcyjność: 3/5, widoki niekoniecznie filmowe, ale przyjazne zdjęciom i jeździe 
Trudność szlaków: 2/5, dobry region dla początkujących cyklistów 
Wsparcie turysty: 4/5, ze względu na mniejszą popularność wciąż mało firm rowerowych, ale jest zdecydowanie wystarczająca oferta wyjazdów i pomocy rowerowej.

5) Apulia 

Nasi przyjaciele z Wine&People z Warszawy mawiają, że primitivo to “ulubione wino Polaka”. Dlaczego by więc nie wybrać się w region, gdzie rośnie i skąd rok w rok importuje się tysiące butelek? Pogodę będziemy mieli gwarantowaną, morski i wyżynny krajobraz pełen drzew oliwkowych dopieści naszą opaleniznę, a miasta wciąż na uboczu włoskich szlaków turystycznych dostarczą dużo radości.  

Tutejsze apelacje przypomną nam dżemową słodycz naszych degustacyjnych wieczorów w wielkich miastach Polski, a mniejsi winiarze będą zachwyceni, że ktoś przybywa z tak daleka, by przyjrzeć się ich kunsztowi. Cóż więc ma do zaoferowania rowerowa i winna Apulia? Zajrzyjmy pod obcas włoskiego buta! 

Apulia to trzy podstawowe obszary zainteresowań: pas nadmorski z miastami jak Barletta, Trani i Giovinazzo, interior pełen winnic wokół Andrii, Altamury, Graviny, Martina Franca, Brindisi aż po Tarent i wreszcie półwysep Salento z kwieciście barokowym Lecce i małym nadmorskim Otranto 

Dominujący krajobraz jest umiarkowanie pofałdowany, raczej zaś pełen suchych płaskowyżów z wąwozami i gajami oliwnymi.  Odwiedzając eksperymentujących z winami organicznymi winiarzy (o adresy pytajcie Darka z Wine&People!) możemy zatrzymać się w cudownym miasteczku Ostuni albo turystycznym Alberobello o charakterystycznej zabudowie z kamienia.  

Lokalne drogi o małym (acz szalonym!) ruchu świetnie posłużą rowerzystom, ich sieć jest gęsta. Apulię zwiedzalibyśmy bardziej na zasadzie od winnicy do winnicy i od miasteczka do miasteczka, jako że sam teren pozostaje dość monotonny. Za to gwarny urok osiedli ludzkich i tawern z winem nadrobi za upalne kilometry.  

Można tu śmiało przyjeżdżać już w kwietniu i aż do listopada, sezon jest długi i słoneczny. A w sezonie wakacyjnym posłuchajcie jak Biaggio Antonacci, włoska gwiazda bardziej ambitnego popu, śpiewa o Salento – “Non vivo piu senza te” (Nie żyję już dłużej bez Ciebie). 

W Apulii istnieje kilka firm wypożyczających rowery i organizujących wycieczki, np. Puglia Cycle Tours i Cicloturismo in Puglia. Jeżdżą tu też większe włoskie agencje cykloturystyczne. Z pewnością więc strona sprzętowa i terenowo-orientacyjna jest na wystarczającym poziomie, by nie troszczyć się zbytnio o bagaż i serwis.  

Bardzo ciekawa może okazać się podróż dookoła Salento, z wizytą w interiorze półwyspu, gdzie do dziś istnieją wioski pełne potomków greckich osadników ze starożytności (mówią w pochodzącym od greki języku griko) i rośnie primitivo oraz negroamaro dające wyśmienite Salice Salentino o aromatach konfitur jeżyny i czarnych owoców. Ciekawe mapy winiarskie regionu znajdziecie na WineFolly. 

Dojazd: 3/5, konieczność dojazdu do Bari bądź Brindisi (loty Ryanair). 
Atrakcyjność: 4/5, przyjazny ciepły klimat i sławne w Polsce wina 
Trudność szlaków: 3/5, wzgórza, płaskowyże, niewielkie przewyższenia, trasy wzdłuż morza 
Wsparcie turysty: 3,5/5, obecność wypożyczalni i biur turystycznych, dużo miasteczek z lokalnymi usługami.

6) Nadrenia 

Pod hasłem “Nadrenia” chcieliśmy zawrzeć zbiorczo całą propozycję winno-turystyczną zachodnich Niemiec. Obok podstawowego regionu Rheinhessen dorzucimy tu dolinę Mozeli, Ahr, Palatynat i Rheingau 

Cała uroda zachodnioniemieckich winnic tkwi w bliskości rzek i ich malowniczym położeniu na tarasach. Podróż wzdłuż Renu czy Mozeli daje okazję do podjazdów na zbocza doliny i mnóstwo radości dla fotografów, którzy znajdą wyśmienite punkty obserwacyjne i uradują się grą światła na zielonych stokach i niebieskich falach rzek. Po drodze mija się majestatyczne zamki i wyjątkowo “gładkie” miejscowości, gdzie uprzejmość mieszkańców i pracowników usług przekracza wszelkie oczekiwania. Zobaczmy więc co, gdzie i z kim. 

Zwiedzając Rheinhessen, przejazd wzdłuż Renu, można oprzeć o wizyty w ciekawych historycznych miastach. Uniwersytecki (i winny!) gwar Heidelbergu, katedry w Wormacji i Moguncji, wreszcie uzdrowiskowe Wiesbaden, wszystko to dostarczy kulturowych wrażeń po dniach szczęśliwego pedałowania wzdłuż rzeki z podjazdami na zamkowe wzgórza i do rynkowych miasteczek 

Mozela to natomiast rzeka, od której nie będziemy chcieli się odrywać. Wije się przemalowniczo, tworząc pocztówkowe ujęcia na matrycach naszych aparatów i, tak jak Rheinhessen, a właściwie całe Niemcy, jest krainą rieslinga. Spróbujcie i tych wytrawnych, i tych z późniejszych zbiorów, gdzie słodycz zaprasza do deseru. Wjazd do naszym zdaniem najładniejszego wśród miast Nadrenii Trewiru (z katedrą, rynkiem jak spod igły, parkami i mieszczańską atmosferą) wydaje się obowiązkowy, tak zresztą jak i do ottońskiej Koblencji.  

Tak dużo miejsca w rowerowej wyprawie mogą zająć miasta, także dlatego że jest ich wiele blisko siebie i w tym gęsto zaludnionym regionie nie sposób uciec od zdobyczy cywilizacji. Szykujcie się na przejazd kulturalny, asfaltowy, zadbany i dobrze obsłużony. 

W Nadrenii znajdziecie kilka małych firm rowerowych i enoturystycznych, do wyszukania na oficjalnej stronie turystycznej regionu rheinhessen.de. Niemieckie regiony winne przygotowały kompetentne strony oficjalne, które mogą stanowić dobrą bazę poszukiwań dla Waszych wypadów. Szlaki rowerowe Rheinhessen (po niemiecku) opisane są tu, na tej samej stronie znajduje się też wyszukiwarka “ofert winnych” i winnic.  

Dla regionu Mozeli winnice wyszukamy tu, a strona oferuje też informacje o festiwalach i wydarzeniach winnych. Wszędzie spodziewajcie się dobrze oznakowanych i przygotowanych szlaków i dystyngowanej gościnności. 

Dojazd: 4/5, są loty Ryanair do Dortmund i Frankfurtu-Hahn, samochodem w zasięgu 1 dnia. 
Atrakcyjność: 4/5, przyjaźni ludzie, ambicje winiarskie i rozpromowane w Polsce wina (kojarzycie Dni Rieslinga?) 
Trudność szlaków: 3/5, wzgórza – skarpy nadrzeczne, płaskowyże, trasy wzdłuż rzeki dla leniwych 
Wsparcie turysty: 5/5, wypożyczalnie i biura turystyczne, świetny Internet, dużo miasteczek z lokalnymi usługami rowerowymi i winnymi.

Wino i rower także w Polsce! 

Blogowy wypad do enoturystycznych regionów Europy z BikeTrip i Winnicomanią może okazać się doskonałą zachętą do przeżycia podobnej wycieczki, ale u własnych progów – wino i rower są też w Małopolsce. 

Zabierzemy Was tam na nasze wycieczki weekendowe i kilkudniowe, odwiedzimy winne pikniki i festiwale – wszystko wokół polskiego wina. A gdy zechcecie znów powrócić na szersze europejskie wody – będzie czekała na Was druga część artykułu z regionami takimi jak Rioja i Bordeaux. 

Właściwy moment na realizację marzeń z cyklu “wino i rower” wyłapiecie w naszych mediach społecznościowych – będziemy ogłaszać terminy wypadów. Do zobaczenia na szlakach! 

Tomasz, Kraków 

Autorzy zdjęć:

Andreas Eichler, Wikimedia Commons, CC ASA 3.0 
Olivier Colas, Wikimedia Commons, CC BY 4.0
Marcin Szala, Wikimedia Commons, CC ASA 3.0
Matthew Hutchinson, Wikimedia Commons, CCA 2.0
Doronenko, Wikimedia Commons, CC ASA 3.0
Gerard, Wikimedia Commons, CC ASA 3.0
Axel Hindemith, Wikimedia Commons, CC BY 3.0